W kilku słowach Arkadiusz Branicki

wpis w: Blog | 0

Kiedy natknęłam się na jego fotografie od początku uderzyła mnie ich wyjątkowość. Styl Arkadiusza rozpoznaje się z daleka. Nie są to typowe akty, których głównym celem jest pokazanie kobiety jako obiektu pożądania. Mam wrażenie, że bawi się formą, testuje granice wytrzymałości ciała ludzkiego, szuka niebanalnych sposobów na pokazanie jego piękna.

Jedna z bardzo charakterystycznych cech tego co robi to skrajny minimalizm. Tym ujął mnie w sposób szczególny. Takie wielkie nic, które tworzy absolutnie wyjątkowe obrazy.

Poprosiłam Arkadiusza by dla Was odpowiedział na kilka pytań. Przeczucie mnie nie myliło. Z jego słów wyłania się postać człowieka taka, jak jego styl. Prosty, szczery, bezpretensjonalny, a jednak bardzo ujmujący… szczerze mówiąc czytając co dla mnie napisał kilka razy solidnie się wzruszyłam.

Panie i Panowie, z ogromną przyjemnością prezentuję Wam postać Arkadiusza Branickiego … w kilku słowach właśnie.

– Jakie były początki? Skąd fotografia pojawiła się w Twoim życiu?

Początki? Nie będę sięgał do dzieciństwa chociaż wiem, że wielu uważa to za bardzo słuszne. Oczywiście kiedyś w dzieciństwie miałem do czynienia z fotografią, ale to była zabawa. Nie należę do fotografów ‘fotografujących od 40 lat’. Szczerze to bawią mnie czasem te opowieści. Przeważnie to ‘40 lat’ fotografowania nie niesie za sobą niczego znaczącego poza samym faktem użytkowania aparatu. Ja niecałe 10 lat tamu poczułem chęć zapisywania obrazów poprzez fotografię. Nigdy nie miałem specjalnych środków na tę pasję. Początki to były proste aparaty, ręcznie robione modyfikatory i studio w kilkunastometrowej pracowni. Nic nadzwyczajnego.

– Skąd czerpiesz inspiracje? Czy na to kim jesteś teraz mieli wpływ inni fotografowie, kim są Twoi mistrzowie?

Inspiracją najważniejszą są ludzie z któryi pracuje. Niewyczerpaną. Każdy człowiek jest inny, niepowtarzalny. Niebanalny. Nawet ten sam człowiek jest inny przy każdej sesji. Inne ustawienie modela, światła, nawet nastrój albo samopoczucie – wszystko ma swoje odbicie w ostatecznym obrazie.

Mistrzowie? Wolę ‘nauczyciele’. Jestem samoukiem – nie ukończyłem żadnej akademii ani uczelni związanej plastyką. Uczyłem się godzinami ‘czytając’ fotografie, które mnie zachwycały. Były tam zdjęcia Thorstena Jankowskiego, Andreasa Bitesnicha, Wacka Wantucha i wielu innych. Nie można nie wspomnieć też o malarzach czy rzeźbiarzach. Od pierwszych uczyłem się jak rozmieszczać światło, od drugich kompozycji obrazu, a od ostatnich ułożeń ciała. Potem szedłem do pracowni i próbowałem, patrzyłem jak nie wychodzi i próbowałem od nowa. I jeszcze raz. I jeszcze… chyba jestem uparty…..

Największą inspiracją jest jednak za każdym razem człowiek, z którym pracuje. Sprawdzam co potrafi, staram się wykorzystać jego umiejętności lub zalety. Wady też. Nie ma ludzi idealnych, ukrywanie niedoskonałości to też doskonała wskazówka. Pozostaje później jedynie ‘doszlifować’ całość – i gotowe!

– Czy od razu wiedziałeś, że chcesz się skupić na aktach czy były poszukiwania, różne kierunki i formy?

Akt wyszedł przypadkowo. Oczywiście raczej “nie wyszedł”. Byłem tak zły, że popełniłem tyle szkonych błędów, że postanowiłem robić sesje do czasu, aż wyjdzie dobrze. Jak już wyszło to wciąż mi się nie podobało. Jak już mi się podobało, to mówiłem “jedno to jeszcze nic nie znaczy”. Każdy może zrobić jedno dobre zdjęcie. Ale dwa…

Był czas, że chciałem z tym zerwać i zająć sie innymi dziedzinami. Ale to tak nie działa. Do czegoś masz dar, a do innych rzeczy mniej. Okazało się, że do innych mam właśnie “mniej”. Więc po co walczyć?

– Co dla Ciebie oznacza fotografia aktu? Co chcesz pokazać, powiedzieć, do czego przekonać?

uuuuu łaaaa! Najtrudniejsze pytanie. Oczywiście jest dla mnie najważniejsza i najciekawsza. Nie może być inaczej. I najtrudniejsza. Zwłaszcza dla modelek. W każdej innej fotografii masz “pomocników” w postaci drugiego plany, trzeciego, rekwizytów, ubrań, makijażu… one mogą odwrócić uwagę od potencjalnych błędów. W akcie nie ma przebacz. Jest ciało. Musisz przedstawić je w interesujący sposób. W moim przypadku,  staram się aby było estetyczne. Na tyle interesujące, aby przykuć całkowicie uwagę. Bo, jak wspomniałem, nic innego na moich obrazach niema. Jeśli to nie będzie ciekawe, po prostu obraz nie zaistnieje wcale. Innymi słowy, nie będzie go.

Co chcę przekazać? Musiałbym napisać do każdej pracy oddzielny wywiad.A co widzisz? Co czujesz patrząc na moje fotografie? Podobają się? To dobrze. Ograniczmy się może na razie tylko do tego. Niech każdy odbierze z tej fotografii coś dobrego. Niech odczuje przyjemność z patrzenia na piękno. To wystarczy. Jeśli odbierze albo odczyta coś więcej – to już będzie taki ‘bonus’. Wartość dodana.

– Dlaczego kobiety? Dlaczego najczęściej fotografuje się kobiety? Czy społeczeństwo nie jest gotowe na męskie akty?

Nie tylko kobiety. Mężczyzn też. I pary. Ale nie ukrywajmy, ciało kobiet jest dla mnie ciekawsze. Poprzez swoją budowę plastycznie jest bardziej różnorodne niż ciało mężczyzny.

– Co jest najtrudniejsze fotografowaniu aktów?  Z jakimi problemami się spotykasz i jak sobie z nimi  radzisz?

Wydaje mi się, że to nic trudnego. Ale kiedy ktoś pyta i staram się przekazać tę wiedzę, albo skorygować błędy jakie popełniają dopiero wtedy zauważam ile jest trudności.

Wszystko zaczyna się od relacji z modelką. Nawiązania odpowiedniego kontaktu. Nie za blisko, i nie za daleko. Wyznaczenie kierunku, wzbudzenie zaufania, że wszystko będzie dobrze i w prawidłowych ramach. W czasie sesji całkowite skupienie. Nie można odwracać swojej uwagi drobiazgami takimi jak zagadnienia techniczne czy zbędni ludzie na planie. Wszystko to staram się uporządkować już przed sesją. W czasie trwania sesji trzeba się skupić na odpowiednim modelowaniu ciała, dopasowywaniu światła, dążeniu do zmniejszania potencjalnych błędów. Wszystko to powinno być zredukowane już podczas tworzenia zdjęć.

– Skąd wziął się Twój styl? Jest absolutnie wyjątkowy. Nie znam drugiego fotografa który robiłby coś podobnego…

Serio? Nie mam pojęcia. Ktoś kiedyś powiedział, że aby zrobić dobry akt trzeba mieć ukończone 70 lat 🙂 Ja nie mam. Ale jestem przekonany, że nie chodziło o wiek, tylko o swoiste doświadczenie. O przemyślenie pewnych spraw. Świadome i przemyślane tworzenie aktów, a nie tylko obnażanie kobiety. Zresztą nie wiem. Tworzę po prostu to, co mi się przede wszystkim podoba. A jeśli podoba się to innym, to tym większa dla mnie radość.

– Największe wzruszenie związane z fotografią to….

Och, było ich wiele…

Na pewno nie zapomnę Joanny, która powiedziała: Kiedy przyszłam do ciebie na sesję miałam krzywą jedynkę, obwisłe piersi i szurałam nogami kiedy chodziłam. Jak dostałam od ciebie fotografie po sesji – zaczełam się widzieć całkiem inaczej..

To jedno z najpiękniejszych wzruszeń. Ale jest ich o wiele więcej, jak będzie okazja to kiedyś opowiem…

– Ludzie często pytają o sprzęt.. co znajduje się w Twojej fotograficznej torbie?

Nic nadzwyczajnego. mocno przechodzona “piątka” Canona, dwa obiektywy, kabel do komputera i komplet wyzwalaczy. Nic więcej. Słabo co? 🙂

– Rada dla pasjonatów fotografii aktu? Jak się do tego zabrać? Jak zacząć? Czym się inspirować i czy w ogóle warto się inspirować?

Ja dawać rady? O nie! Nie czuję się autorytetem, żeby dawać rady. Gdybym już musiał to tylko te na swoim przykładzie które zadziałały u mnie:

Po pierwsze jestem przykładem, że każdy może fotografować. Bez wielkiego przygotowania i drogiego sprzętu.

Po drugie nie zaczynajcie od aktu. Każdy człowiek to tak na prawdę delikatna istota. W akcie łatwiej skrzywdzić drugiego człowieka niż np. w portrecie. A ostatnią rzeczą na jaką można sobie pozwolić to skrzywdzić drugiego człowieka.

Po trzecie nie słuchajcie tych co ‘klepią was po plecach’ i mówią komplementy. Bądźcie krytyczni wobec swoich prac by wciąż dążyć do ich ulepszania.

I na końcu, podobno talent to 15% predyspozycji a reszta to upartość i praca. Z założeniem, że bez tego pierwszego można tworzyć rzeczy nie genialne, ale solidne warsztatowo. Bez drugiego wyjdzie tylko bełkot.

Inspiracja? Najważniejsza jest odpowiedź na pytanie: co chcemy pokazać? Jeśli chcemy pokazać piękno, otaczajmy się pięknem. Obrazem, muzyką, słowem… Jeśli inne rzeczy…..to nie wiem…..   A fanów Arkadiusza zapraszamy na warsztaty, które zgodził się dla nas poprowadzić już w czerwcu w Krakowie.